wtorek, 3 sierpnia 2010

Williamsburg, VA

Pierwsza rzecz – śniadanie. Blueberry Ricotta Pancakes ( POLWIG ) i Miłosz w akcji!:)



Wyjątkowo niewyspane (:() pojechałyśmy do Williamsburga.


Jest to jedno ze starszych miast w USA – część tzw. Trójkąta Wirginii, które tworzy razem z Jamestown i Yorktown. Miasto ma prawa miejskie od 288 lat (tak dla przypomnienia, nasz malutki Kraków „tylko” 753 lata).

Zwiedziłyśmy Colonial Williamsburg, czyli skansen historyczny, przedstawiający miasto z czasów epoki kolonialnej.

Świetne miejsce!! Można się poczuć dosłownie jak w filmie. Ludzie poubierani w stroje z tamtych czasów, wszystkie domy wyglądają jak dawniej. Część z nich można zwiedzić w środku, zobaczyć jak robiło się przedziwne buty, jak szyto, jak wyglądała poczta, czy jubiler. Ale najlepszy był sklepik z wszystkim i niczym, a tym ‘wszystkim’ były prześliczne mydełka:P






























Wycieczkę umilał wspaniały aromat, bardzo dobrze znany z krakowskiego Rynku… Cóż.. można się poczuć jak filmie, ale można także poczuć się jak w domu;)


Dzieci dały dzisiaj popalić:) Musiały zatrzymać się na każdym balkoniku/ganku, zapukać do wszystkich drzwi, stwierdzić, że nie mają do nich klucza, a potem dać koncert na schodach dla przechodniów. Przebój dnia? ‘ABC’ :D


Ostatnim przystankiem była księgarnia Barnes&Noble, ziiiiiiiiiimna kawa i powrót do domu ;-).


+ Hit dnia:



xox

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz