niedziela, 15 sierpnia 2010

Michigan/Łódka

Jezioro Michigan. Maluteńkie jeziorko, prawie jak nasz Bałtyk, tylko temperatura wody tak ze dwa razy większa;)

Dużo pisać nie będę, bo byłam tyćko nieprzytomna po pobudce o 4 rano, ale wieczór i pół nocy spędziliśmy w baaaaardzo fajnym towarzystwie:D

W niedzielę ok. południa wyjechaliśmy spowrotem do Chicago. Wpadliśmy w ostatniej chwili do domu, żeby się przebrać i od razu wyruszyliśmy na zaplanowany na dzisiaj rejs łódeczką;)

Zorganizowany on został przez stowarzyszenie Polaków w Chicago (mających tu jakieś inetersy;P). Więc miałam idealny przegląd POLONII:). Większość osób przyjechała do Stanów mniej więcej w tym samym czasie (20-30 lat temu). Oczywiście musiałam ich trochę podsłuchać, żeby wyłapać kto jak mówi;P. większość osób oczywiście gada pięknie, ale znalazło się kilka tzw. ‘a la Pacuła’, czyli z angielskim-amerykańskim akcentem:P

TAK to ja mogę zwiedzać miasta. Rejs ‘łódeczką’, słońce, muzyka, tańce, jedzonko, alkohol (jak to fajnie być tylko wśród Polaków:P Nikt mi nie mówił, że nie mam 21 lat i NIE MOGĘ wypić wina:D!!!) no i to co najważniejsze dla mnie – samo centrum miasta, czyli ‘Sapalska, zadzieraj głowe WYSOKO, żeby cokolwiek zobaczyć’;).

Jakto zwykle bywa, impreza zaczęła się dopiero pod koniec, ale ubaw miałam niesamowity;P

Później jeszcze spacer po Chicago wieczorową/nocną porą, naaaajlepsze lody na świecie (można się najeść stojąc w dłuuuuugaśniej kolejce po nie, bo co chwilę chodził słodki murzynek i pytał jaki smak lodów chcemy spróbować przed zamówieniem;P).

21:00 wymęczeni wracamy do domu:)

***

Powitanie przez Chicago








pan policjant kontrolujący czy NIKT nie pije alkoholu na plaży:)














mój idol:P









byeee

1 komentarz:

  1. Przepraszam ale tam jest zdjecie z plazy w Michigan, dokladnie Union Pier, MI... to nie Chicago... I prosimy juz nie czuc sie zbyt komfortowo w duzym miescie bo Prawie Waszygton placze

    OdpowiedzUsuń