sobota, 31 lipca 2010

Wyścigi smoczych łódek.

Po nocy zakłóconej przez kręcącego się, w wydającym niezidentyfikowane odgłosy kółku, chomika, wstałam o 8:30 (!!).

Wszyscy już oczywiście na nogach i…UWAGA!! Pare minut po 10 wyszliśmy z domu:) po raz pierwszy tak wcześnie:P

Cel podróży to wyścigi smoczych łódek (kajaków).

Pierwsza wkurzająca rzecz? ZERO parkingów… Jedyne miejsca gdzie można było stanąć to jakieś trawniki, albo pobocze, z którego po chwili policja wywoziła samochody:P

W końcu udało nam się znaleźć jakieś miejsce, poszliśmy popatrzeć, ale chyba nie było to najlepsze miejsce dla dzieci. W sumie ani jednej atrakcji dla nich, oprócz tych łódek, które i tak małe dzieciaki ledwo widziały;) Najfajniej byłoby siąść pod parasolem, na leżaczku, wypić coś zimnego, ale nie z młodymi;)

Chwilke popatrzyliśmy, spakowałyśmy M&M do auta i jedziemy dalej!!





Targo-kiermasz czyt. ‘Wszystko i Nic’ w jednym miejscu, ale niestety zamykali go już o 12 (?!), więc trzeba będzie przyjechać kiedy indziej.


W drodze powrotnej najlepsza rzecz w taki upał = kawa mrożona dla nas i cookies + McDonaldowe kurczaczki dla dzieciaków – ahhh... ten WIELKI uśmiech:D


Po powrocie do domu miałyśmy nadzieje, że uda się nam WSZYSTKIM zdrzemnąć, ale jedyna osoba, która zasneła na 15 minut to…JA!!:)

Wieczorem? CUD!! Pierwszy dzień w którym Majka mnie nie kopnęła i nie mówiła na wszystko „NO!!”, tylko sama pchała się na ręce, żeby się bawić :D! AAAAAA!!!! :):):)

Kolacyjka:

piątek, 30 lipca 2010

29-30.07

BASEEEEN:)

Małe, pomarańczowe, a potrfi dac tyle radosci:P
Dzien spedzony w domu i jego najblizszej okolicy, oprocz wieczornego wypadu do sklepu po zapas mleka dla madrych dzieci!:D



Odnalazl się pies!!!! Po nocy spedzonej gdzies daleko od domu, slepy, gluchy dziadzius – Godzilla wrocil do domu;-)


Piątkowy plan dnia to ogród botaniczny.


Połowe roślin, które tu rosną mam zamiar zabrać ze sobą do domu. Albo w ogóle cały gigantyczny ogród. Mnóstwo kwiatków, krzaków, drzewek i innych z każdej części świata, świetny plac zabaw dla dzieci, fontanny… i standardowe pytanie „Dlaczego czegoś takiego nie ma u nas:(?”.

W drodze powrotnej, jak to dzieci powinny mieć w zwyczaju, M&M padły!!
Tatuuuu…. Wybacz, ale masz tutaj poważną konkurencję w chrapaniu!! Misiu dał nam niezły koncert:P



Wieczorem wreszcie porządna kolacja;P joke. Dzieciaki rzuciły się na jedzenie, tak jakby od tygodnia nie jadły kompletnie NIC:P



Zostałyśmy dzisiaj same na weekend… Plan na wieczór: Dobry film i duuuuuużo alkoholu:P oczywiście żartuje!! Ciocia wcale nie chce mnie upić;)




Majka rozmawia i całuje moich rodziców;)


100% KRAKOWIAAAAACY!!
Nasz kierowca!!

PHOTOS:






































xx

PS.
Jesli cos sie powtarza, to przepraszam, ale pozna pora robi swoje;)
całusy!!