Jednak ‘człowiek z miasta’ w MIEŚCIE czuje się najlepiej;-)
Poraz kolejny pozazdrościłam ‘miejscowym’ jeziora w centrum miasta… kurcze, jakie to super miejsce!!:D
Później przejażdżka ślicznymi uliczkami, Chicagowskimi przedmieściami itd. do świątyni Baha’i, w której modlić mogą się wyznawcy KAŻDEJ wiary;)
Znalazłam nawet ulotke po polsku^^ Ah! Jednak ktoś o nas myśli:)!
Po moditwie i stwierdzeniu, że już jesteśmy święci, wstąpiliśmy jeszcze po ZIIIIIMNĄ kawe (pogoda nas nie rozpieszczała;/) i do domu;)
W ostatniej chwili pojechałyśmy jeszcze na „sekundke” do jednego sklepu…. A sekundka zmieniła się w prawie 3 godziny:P
Ciao Amigos!!
A! I najważniejsza rzecz! Jutro idziemy na murzyńskie wesele!!!!! Jaki mam plan? Znaleźć sobie tam męża;)!! [pozdrowienia dla tatusiaa!! Szykuj liany!:)]
Nawet lumpy tu są fajne;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz