niedziela, 8 sierpnia 2010

Basen

Pogoda nadawała się dzisiaj tylko do jednej rzeczy. Cokolwiek, byle z dostępem do wody. Pierwotny plan, to wyjazd na plaże, ocean i te sprawy, ale zebraliśmy się troche za późno i pozostał do naszej dyspozycji „tylko” BASEN.


Oj.. jak mi brakowało wooooody:D!!! I tego ‘zapachu’ chloru!! Kilka(naście) basenów tam i spowrotem i czuje się jak nowonarodzona;)

Później już tylko z dzieciaczkami w basenie dla nich, ale zabawa genialna:D

Niedziela jakto niedziela… lenistwo wzięło górę i zebraliśmy się dopiero po 18…:P
Basen wieczorem? Czemu NIE?!

Tym razem z ‘naszego’ miejsca ratownik nas wygonił, bo nie chcialo mu się pilnować tylko naszej czwórki, więc poszliśmy do drugiego basenu. Tam woda głębsza, dzieci niezbyt chętne do zabawy, ale tuż obok czekała na nas zjeżdżalnia i to ją okupowaliśmy przez cały czas^^
















***

Jeszcze jedna ważna rzecz. JEDZENIE.

Więc tak…. Wczoraj rodzinka poszła na pierwsze urodziny hinduskiego bobaska;) wszyscy ubrani jak na ślub, a nie impreze dla dzieci, oprócz mojej kochanej cioci (t-shirt+szorty), która jak się okazało była największą atrakcją dla maluchów;)
Ja zostalam w domu…postanowiłam się wyspać troszkę po nieprzespanej nocy (chomik+kółko+bieganie=kill:/).

Ale za to dostałam PYSZNĄ, hinduską kolacje. W zestawie powinni jednak dawać gaśnicę!!!


W niedzielę z kolei ‘typowe jedzenie amerykańskiego studenta’ czyli coś w stylu gorącego kubka. Jakby dali trochę mniej soli, byłoby idealne;)


Ale Dżull…. Nie może się to rownać z naszym spagettttttti w 3 min:P;*.

xx

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz