Zrobiony na ‘europejsko’, tzn. podzielony na kilka części: Niemcy, Anglia, Włochy, Francja itd. Polski na ich mapie nie ma:P
Ponieważ zbliżała się burza, pozamykali wszystkie roller coastery, więc na początku musiałyśmy sobie znaleźć rozrywkę pod dachem.
Weszłyśmy do pierwszego lepszego sklepu i co? GERMANY! Można się poczuć prawie jak w Szwabii. Flagi, kufle, koszulki, czapeczki itd. Itd. Tylko dwa pomieszczenia nieco się wyróżniały. Jedno – pełne gażdżetów piłkarskich (oczywiście MNIE to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie), a drugie… no cóż… O ile dobrze pamiętam jest sierpień, a nie grudzień….. w każdym razie półki pełne ozdób choinkowych itd. Niektóre prześliczne, więc zaczęłyśmy je dokładnie oglądać, wygłupiać się itd. Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie rozwaliła, tak więc śliczna bombka-torebeczka wylądowała na podłodze w milionie kawałków;) Ale kochana pani w kasie powiedziała, że chyba oszalałam i nie przyjmie ode mnie pieniędzy za to:D! HA! Głupi ma zawsze szczęście;D!!
Drugim miejscem ‘pod dachem’ do jakiego się udałyśmy, była kilkuminutowa wirtualna wycieczka po Europie.
Wchodzi się do najzwyklejszej sali kinowej z tą tylko różnicą, że fotele się ruszają, wentylatory dookoła włączone na maxa i Natalia Sapalska zmienia się w Harry’ego Pottera i lata na miotle;)!!
No więc… po tych 5 minutach lotu nad Londynem, Paryżem, RZYMEM (<3), Germanią, Alpami itp. Stwierdzam, że Europa jest NAJ NAJ NAAAJpiękniejsza;D!!
Deszcz się skończył, więc jak najszybciej poleciałyśmy na najbliższy roller coaster. Alpengeist. Cóż mogę powiedzieć… Nie lubię wisieć głową w dół:P Ale chcę na to wrócić:D
Później szalałyśmy na innych, mniejszych, dziwnych rzeczach. Dziecku wody (czyt. Natce) najbardziej oczywiście podobał się Roman Rapids, na którym byłyśmy 2 razy (to już z inicjatywy Erin:P). Najlepszy sposób, żeby zaoszczędzić na wodzie i pralce;P
Before:
After:
W między czasie poszłyśmy jeszcze do ‘DarKastle’. Wycieczka wagonikiem po zamku strachu. Wszystko w 3d, więc jeszcze lepiej. Na zakończenie zostałyśmy najpierw rozstrzelane przez ducha, potem ugotowane w wielkim kominku, a już całkiem pod koniec oplute przez wilkołaka. Dosłownie;) Natka LUUUUBIĆ :D.
Hitem dnia były jednak ‘tea cups’. Bo przecież będąc w parku rozrywki nie można NIE pójść pokręcić się w filiżankach:P
Nasz dzisiejszy posiłek to ‘Funnel Cakes’. Bardzo dobre, ale słodkie ciastko z cukrem pudrem, polane czekoladą, popite colą a później na dowidzenia jeszcze jedna atrakcja parku… hm… nienajlepsze połączenie:P
Wracając do domu poraz pierwszy odkąd tu jestem w samochodzie włączone było grzanie, a nie klimatyzacja… Ale cóż… dwie zmokłe kury muszą jakoś się ogrzać i wysuszyć:)
***
no comments:P
LINK: BUSCH GARDENS
xxx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz