środa, 25 sierpnia 2010

Eat, Pray, Love & Schnappi

Dzień praktycznie cały spędziliśmy w domu.

Powód jest jeden – przeziębienie prawie całej rodzinki, więc lepiej nie ryzykować z szaleństwami na zewnątrz.

Ale tutaj się nie nudziliśmy!!!

Po pierwsze, niedobra kuzynka Natalia S. MUSIAŁA nauczyć poliglotkę Majkę S. kolejnego języka obcego.

Skoro dziecko porozumiewające się w języku angielskim i polskim, ogląda włoskie i hiszpańskie bajki, niech pozna także inny europejski język. NIEMIECKI:P!!

Przebój moich gimnazjalno-licealnych lekcji tego własnie języka, czyli piosenka „Schnappi, das kleine Krokodil”.



Nie spodziewałam się, że może dalej zarażać! Po południu usłyszał ją także Mike i Erin, i po jednym przesłuchaniu NIKT nie potrafi przestać jej nucić pod nosem. Przepraszam:P!!

Wieczorem dzieci z tatusiem padły, więc udało nam się wyrwać do kina;)!


‘Eat, Pray, Love’ – film (i książka) o których wszyscy mówią i piszą, więc trzeba zobaczyć.

Mnie film się podobał, chociaż skróciłabym go o 10 minut (ale może jest to związane z tym, że był późno i byłam troszke padnięta:P).

Julia Roberts rzeczywiście jak się uśmiecha jest ładniejsza (ale NIE pełny uśmiech od ucha do ucha, bo wtedy za dużo miejsca na ekranie zajmują jej zęby:P).

Minus? Nie było ładnych aktorów;( najładniejsze (dla mnie) oczywiście było malutkie murzyńskie dzieciątko na początku filmu…ah… ♥♥♥

No i największy plus filmu?? RZYM!!!!!!!!!!!! Po raz kolejny zakochałam się w tym mieście;)!! No i jeszcze sposób w jaki pokazywali włoskie jedzenie…ah… jedyna myśl jaka przychodziła mi do głowy? „przenieść się NATYCHMIAST do Italii”:)

A! no i najważniejsze! Julka R. uczyła się j. włoskiego! Pojawiło się oczywiście MOJE i DŻULUSIOWE ukochane słowo ‘VAFFANCULO’, które zostało delikatnie przetłumaczone na ‘odpieprz się’, ale jest ‘troszkę’ mocniejsze:P


i jeszcze szczęśliwy numerek ;))








To tyle. Dziękuje za uwage. Ide spać. Dobranoc!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz