Nie pisze nic, bo wielki LEŃ zawładnął nami wszystkimi:)
Od powrotu do domu nie patrzymy na samochód, bo co poniektórym robi się delikatnie rzecz ujmując niedobrze, gdy pomyślą o jakiejkolwiek podróży autem, po naszych weekendowych wojażach;P.
Tak więc siedzimy w domu, odpoczywamy…. Choć nie wiem czy to dobre słowo, bo owszem my padamy i chciałybyśmy jeden CAŁY dzień przespać, ale potwory mają cały czas za dużo energii, szaleją i trzeba kontrolować co się dzieje;)
Misiek na przykład odkrył niedawno, że jeśli koło jego łóżeczka jest pudło z zabawkami, to bez problemu może na nie stanąć i wydostać się z łóżka;p
I tak wczoraj wieczorem… ok. 10, siedzimy w kuchni, dzieci już podobno śpią, a tu nagle ‘tup tup tup’, zjawia się Miłosz i mówi 'moooommy, i can’t go to bed!'..:P
Pierwszy wspólny wypad zrobiliśmy dopiero wczoraj wieczorem… do księgarni, żeby dzieci mogły pobawić się pociągiem, poczytać książki, a my wypić dobrą kawe :P
Dzieciaki dzisiaj idą na impreze urodzinową, więc może uda mi się odespać:P:P
Ciao!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz