poniedziałek, 26 lipca 2010

Too HOOOOOOOOOOOOT

Niedziela

40 stopni, wiec siedzimy w domu, bo nie chcemy się całkowicie stopić. W końcu jeszcze troche mam do obejrzenia:)

Ale dzięki temu, że zostaliśmy, udało mi się porozmawiać z rodzicami:)
Skype górą!! I to super działające łącze….



Wieczorkiem wycieczka do tajskiej knajpki w MOLOCHU!
Tu są centra handlowe, a nie nasze małe galeryjki.



***

Poniedziałek

Ok. 9 pobudka. Ale byłyśmy tak „przytomne” po powrocie do domu o 24 i posiadówce na kompach do 2, że musiałyśmy sobie uciąć krótką drzemke z dzieciorami;)
Ah… 1,5 godziny i czuje się jak nowonarodzona!! ;)
Jak zażyczył sobie Miłosz pojechaliśmy do biblioteki, żeby dzieci były jeszcze mądrzejsze niż są;) później do domku i obiad w najsłodszych miseczkach świata… od dzisiaj jem tylko w takich;)


Wieczorem wykańczająca gimnastyka dla dzieci, czyli spacer po parku, skakanie po wszystkich możliwych drabinkach, zjeżdżalniach itd. , powrót do domu i nadzieje, że dzieciaki padną:).









1 komentarz:

  1. cos cie nie posluchal z tym piruetem :D

    w Krk zimnooo i padaaa! -.-

    OdpowiedzUsuń