środa, 28 lipca 2010

28.07 – urodziny Erin

Pierwsze ‘sto lat’ jubilatka usłyszała chwilę po godzinie 0:00;) kawałek bananowego ciasta, świeczka i WIELKI uśmiech na twarzy 12-letniej od dzisiaj Erin ;-).
Pobudke ok. 9 zrobił mi Miśko. Światło latarki prosto w twarz i „Hey! What are u doin’ here?”.

Pierwszy punkt dnia, to cukiernia. Takie małe miejsce, w sprzedaży tylko ‘cupcake’, a tak bardzo potrafi ucieszyć;).

Drugi punkt to kinoo! Najlepiej klimatyzowane miejsce w okolicy, więc trzeba skorzystać;)!
Kino, jak kino… "tylko" 20 sal, z jednym plusem – siadasz gdzie chcesz, rozkładasz fotele do pozycji prawie leżącej;)
A! no i prawdziwy Hamerykański, kinowy popcorn. Poprosiłyśmy panią, żeby nam dala MAŁO masła do środka… heh… Położyłyśmy pudełko na podłodze, a po 5 minutach wokół naszych nóg pojawiła się wieeeelka, tłusta plama… widać tutaj nie znają słowa ‘mało’.
Film GROWN UPS – BOMBAA:)
Super komedia, więc poleecam! W Polsce premiera chyba w ten piątek;)
Tytuł przetłumaczyli na ‘Duże Dzieci’, co w sumie zgadza się z fabułą filmu.




A! No i najlepsze odkrycie wczorajszego dnia!? Nie tylko osoby tłumaczące tytuły książek/filmów w Polsce są nienormalne i mają zbyt wybujałą wyobraźnie!! Tutaj też są tacy!!!
Książkę pt. "Men Who Hate Women" (szwedzki tyt.) przetłumaczono jako „The Girl with the Dragon Tattoo”;P!!

Wieczorem tort urodzinowy, ‘Happy Birthday’ i ‘Sto lat’ dla Erin i wieczorna wycieczka do Walmartu. Niestety nie doczekaliśmy do 24, kiedy jak się dowiedziałam zbiera się tam ‘śmietanka towarzyska’ (czyt. pedałki:P).

RED VELVET CAKE - MNIAAAAM!!! Dżuluś... na 21.11 MUSIMY to zrobić:D!!




najważniejsze na zdjęciu? dwa laptopy, klawiatura i mój 'life rescuer' :P



no i PRAWDZIWA Pani domu;))
Na koniec dnia, ambitna rozmowa na temat tego co w j. słowackim/czeskim znaczy "dziewka", "szukać", "poruhany", "styrylizowany uhorek", "Zahlastana fifulka", "Bytka abo ne bytka to je zapytka", "laska se ne wypina i ne wydyma sa" itp :D
Adios Amigos!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz