Ok. 13 udało nam się wyjść z domu. Jak od rana prosił Miłosz, pojechaliśmy do ‘library’. Bo teraz tam się bawią dzieci, a nie na placach zabaw, czy w parkach!!
Popołudniu ‘malutkie’ zakupy, bo w lodówce pusto. A w sklepie najładniej ułożone warzywa i owoce jakie w życiu widziałam:P wszystko równiutko, idealnie. Komu się chce to robić!?
Oprócz tego… najrzadziej odwiedzane półki w supermarkecie? Z płatkami, musli itd. Dlaczego? Bo to „jest za zdrowe dla amerykanów”…;-). Czyli musiała Natalka przyjechać, żeby im troche tego jedzenia ubyło.
Kolejny dowód, że to jest kraj, w którym mieszkają lenie? W sklepach wiekszość rzeczy jest popakowana, pokrojona, przyprawiona tak, żeby tylko podgrzać i dac na talerz. Help! Czy ludzie już nie mają czasu, żeby pomidora albo ogórka pokroić, i muszą je mieć gotowe?! ;-)
Cytat dnia: Misiek w aucie - „I‘m not beautiful. I’m cute”. ;-)
***
Piątek.
Prawie dwie godziny na placu zabaw, z wszystkich się leje, 40 stopni, ale nagroda jest najlepsza. 2/3* dzieci śpi w aucie i jest CICHO ;)
*Majka, Milosz i pożyczony Cyprian
+ rozmowa z rodzicami. Najważniejsze pytanie? „Czy próbowałyście już nalewke?” :)
Mamuś, i coś dla Ciebie;) GÓRALKA !!!
edit 22:48. Dzieci są zdecydowanie najsłodsze i najkochańsze kiedy śpią:P
a na dobranoc, duet Maja&Miłosz w piosence "shake it baby, shake it!"
xx
haha musze te maluchy poznać :D
OdpowiedzUsuńprzyjeżdżaj bejbee:D
OdpowiedzUsuńalbo poczekaj do września jak wróce, bo mam zamiar je porwać:)!! tylko ciiiii!